Alicja lat 41

Mam na imię Alicja, mam 41 lat i jestem mamą czwórki dzieci: trzech córek(16,11 lat i 10 m-cy) oraz syna (2,5 roku). Moja rodzina uczestniczy w rekolekcjach "Jezus Żyje" od 2010 roku i od tego czasu nie wyobrażam sobie wakacji bez tygodnia spędzonego na Górze św.Anny. Na pierwszych rekolekcjach oddałam swoje życie Jezusowi i odtąd Jezus jest moim Panem i Zbawicielem, który mnie prowadzi.

Tego roku wybieraliśmy się na Górę św.Anny z pewnymi obawami. Zastanawialiśmy się jak to będzie z dwójką tych najmłodszych. Magda skończyła 6 m-cy, Jacek 2 lata, więc nie było mowy o pozostawieniu ich w przedszkolu na czas zajęć. Moim marzeniem była tylko codzienna Msza św. i ewentualnie adoracja. Tak się wszystko poukładało, że każdego dnia uczestniczyłam w Eucharystii, wieczorem mogłam adorować Pana Jezusa, a w ciągu dnia dzieciaki wybierały takie pory na sen, że byłam na większości zajęć na poziomie, który z mężem wybraliśmy.Prócz tego, podczas modlitwy wstawienniczej otrzymałam piękne słowa poznania dotyczące mojej osoby i mojego małżeństwa. Dodatkowo słowa te zostały potwierdzone przez usta innych osób podczas wylania Ducha św. Poza tym, po powrocie z rekolekcji, w domu czekała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Na koncie bankowym pojawiły się dodatkowe, niespodziewane pieniądze.Otrzymałam nagrodę uznaniową za pracę (dotyczyła 2013 roku). Od stycznia jestem na rocznym urlopie macierzyńskim. W firmie, w której pracuję nie zdarza się, aby pracownicy nieobecni w pracy otrzymywali takie nagrody, toteż fakt ten uważam za ingerencję niebios.

Chwała Panu Jezusowi

P.S.

Chciałabym jeszcze podzielić się pewnym wydarzeniem,które miało miejsce po moich pierwszych rekolekcjach w 2010 r. Ostatniego dnia , podczas spotkania modlitewnego, padły słowa poznania :"Pan Jezus błogosławi białymi płatkami róż". Mieszkam w domu jednorodzinnym, mam taras przy którym rośnie biała pnąca róża. Po powrocie do domu zastaliśmy na  tarasie mnóstwo białych płatków róż , taki  biały "dywan". Zdziwiło nas, że wokół tarasu, na trawie leży ich bardzo mało. To tak jakby ktoś specjalnie utworzył dla nas ten "dywan". Podobno nocą, przed naszym powrotem  była wichura.....