Dorota

Na rekolekcje odnowy na Górę św. Anny przyjechałam po raz pierwszy. Wcześniej jeździłam długo na rekolekcje Ruchu Światło-Życie, a potem  należałam do krakowskiej odnowy przy dominikanach. Pan Bóg dokonał w moim życiu już wielkie rzeczy i bardzo wiele Mu zawdzięczam. Byłam blisko Niego i czułam się naprawdę szczęśliwa, jednak nie miałam wiary prosić Pana o wielkie rzeczy - byłam przekonana, że mam tylko zaufać i czekać, aż On będzie działał.

Świadectwo życia Witka Wilka zrodziło we mnie chęć - że ja też tak chcę! Chcę żyć w PEŁNI łaski Bożej i to CAŁY CZAS, a nie tylko od czasu do czasu... Doświadczyłam jej dużo w życiu i nie myślałam, żeby prosić Pana o jeszcze więcej. Bardzo przemówiło do mnie stwierdzenie, że jednym z imion Boga jest "NADMIAR" - że jest On nadmiarem Miłości, Radości, Pokoju, Dobroci i Miłosierdzia, że te łaski u Niego NIGDY się nie kończą, że zawsze może On dać ich JESZCZE więcej, że ja mogę mieć w życiu jeszcze więcej Bożej Miłości, doświadczać jeszcze więcej Jego chwały! I Pan tego naprawdę chce! Chce mnie obdarzyć PEŁNIĄ swoich łask, chce, abym doświadczyła na ile Go stać i przekonała się, że rzeczywiście jest On Panem rzeczy niemożliwych! Uświadomiłam sobie, że nie prosząc Go o więcej, tak naprawdę nie wierzę w Jego moc i zatrzymuję się na pewnym poziomie, ograniczam Boga w Jego wszechmocy i w efekcie zamykam się na Jego łaskę. Doszłam do wniosku, że tak naprawdę żyłam na minimum tego szczęścia, nie śmiąc prosić o więcej, nie wierząc do końca, że i ja mogę dokonywać cuda Apostołów na większą chwałę Bożą! Nauczyłam się prosić - z wielką pokorą, ale i wiarą, że "Ojciec nasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą." (Mt 7, 11b). I jestem w pełni przekonana, że Pan nie odmówi mi nigdy swojej łaski, gdy będę o nią prosić! Mogę powiedzieć, że podczas tych rekolekcji otrzymałam taką obfitość darów od Pana, że sama byłam ogromnie zdumiona, że tyle mogę w sobie pomieścić!

Dużo mi dała indywidualna modlitwa wstawiennicza, podczas której utwierdziłam się w przekonaniu, że Pan chce się właśnie mną posługiwać i wyposażył mnie w potrzebne do tego narzędzia, że dał mi już pełną zbroję Bożą i moc swego Ducha, że błogosławi mi nieustannie i stawia swoich Aniołów na mojej drodze, aby mnie ochraniać! Podczas rekolekcji odkryłam także w sobie dar poznania, o który tak prosiłam Pana, a nie do końca wierzyłam, że może mi go dać, że i ja - zwykły, szary, przeciętny człowiek mogę posługiwać jakimś darem! Pan mi uzmysłowił, że tak nie jest, że wcale nie jestem "przeciętnym" człowiekiem, ale Jego umiłowanym dzieckiem, w które On zainwestował, a teraz chce, bym posługiwała tym, czym On mnie obdarzył!
Już wcześniej lubiłam mówić innym o Bogu, gdy zdarzała się taka okazja, lecz teraz stało się to moją pasją - by innych przyprowadzać do Jezusa! By ukazywać im PEŁNIĘ Bożej Miłości, bo oni po prostu o niej nie słyszeli! I wierzę, że to Pan będzie przeze mnie działał na swoją chwałą i da mi swojego Ducha, aby to On mówił przeze mnie (por. Mt 10, 19b-20).
Na rekolekcjach doświadczyłam naprawdę ogromu Bożej Miłości i teraz prawdą stają się słowa Apostołów, że "nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli" (Dz 4, 20). Wierzę, że Pan mnie posyła i chce przeze mnie działać, a ja już nie będę się opierać!