Klaudia

Odliczanie do rozpoczęcia rekolekcji zaczęłam dokładnie sto dni przed wyjazdem, nie mogłam się doczekać i byłam pewna, że będzie to najlepszy tydzień wakacji. Jednak kilka dni przed zaczęłam mieć coraz więcej obaw, pojawiło się pytanie, czy nadal chcę tam jechać, czy w ogóle tego potrzebuję- i przede wszystkim- czy tam pasuję?

Byłam krok od zrezygnowania, jednak coś mówiło mi, że powinnam tam być; strasznie niechętnie, nie oczekując niczego, zdecydowałam się pojechać. Pamiętam, że dałam sobie pierwsze dwa dni na zaaklimatyzowanie i zostawienie "przyziemnych" problemów za drzwiami. Pomimo wszystkich barier, jakie początkowo miałam- choć nie były to pierwsze rekolekcje, mimo strachu, poczucia "inności" i początkowej chęci powrotu, był to zdecydowanie najlepszy czas w tym roku! Dostrzegłam, że tak jak wszyscy inni- jestem zdominowana przez grzech. Miałam okazję poświęcić czas na rzeczy najważniejsze, oderwałam się od codziennych problemów, wyciszyłam telefon. I znalazłam prawdziwego Boga, chęć nawiązania relacji z Nim i odpowiedzi na pytania, które codziennie się pojawiają. Mimo niewyspania, fizycznego zmęczenia dostrzegłam, jak ważna jest relacja z drugim człowiekiem- a jest podstawą funkcjonowania w dzisiejszym świecie- gdzie także odnajduję Boga. Czas spędzony na rekolekcjach nie należał do najprostszego; w ciągu 7 dni doświadczyłam chyba wszystkich emocji, zadałam sobie kilka ważnych pytań i choć się tego nie spodziewałam, znalazłam tam odpowiedzi. Postawiłam go góry nogami całą hierarchię wartości, którą miałam do tej pory i dostrzegłam, jakimi błahostkami się przejmuję nie dostrzegając rzeczy ważnych. Myślę, że była to w pewnym sensie walka- walka o mnie samą, o decyzje, jakie przyszło mi dane podejmować i to, jakim człowiekiem się staję. Teraz, ponad miesiąc po powrocie do codziennych spraw mogę śmiało i głośno powiedzieć, że JEZUS ŻYJE, i jest, pomimo tego, że to ja odchodzę. Trzeba Mu zaufać, uwierzyć, że jest obok, a nie tylko w Kościele podczas niedzielnej mszy. Nie żałuję żadnej chwili spędzonej na rekolekcjach, bo wiem, że był to czas poświęcony Najważniejszemu! JEZUS ŻYJE :)