Marzena

W czasie Rekolekcji "Jezus Żyje", na których byłam po raz pierwszy stoczyłam walkę między dobrą moją stroną a złą. Zawsze miałam problemy ze wstawaniem, natomiast na Rekolekcjach bardziej czułam się zmęczona i wiedziałam, że to ten zły na mnie próbuje wpłynąć. Przyjęłam Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela (co również nie było takie proste).
Na Modlitwie o wylanie Ducha Świętego, miałam spoczynek w Duchu Świętym i Pan uzdrawiał mnie z mojej przeszłości(dopiero gdy w myślach powiedziałam by Pan pomógł mi wstać tak jak do tej pory podnosił mnie po porażkach życia, a ja nie zauważałam tego - wstałam). Na konferencji o przebaczeniu naszła myśl by przebaczyć Mamie, jednak wiedziałam, że sama nie dam rady poprosiłam o to Pana na Eucharystii i kiedy przyjęłam Komunię Świętą rozpłakałam się jak dziecko, a gdy się wypłakałam poczułam dziwną ulgę, nie wiedziałam o co chodzi - a teraz kontakt z mamą mam bardzo dobry. Działo się bardzo dużo jednak nie da się tego wszystkiego opisać: WIEM JEDNO - MIŁOSIERDZIE BOGA I JEGO MOC NIE ZNA GRANIC. Walczyć będę zawsze, bo wiem, że nie jestem sama, i kiedy upadam mój Ojciec mnie podnosi.